Przyjeżdżając tutaj,
sądziłam że będę mieszkać w dziurze zabitej dechami, gdzie jeżdżą ewentualnie
jakieś PKSy 3 razy na dzień, z czego 2 wcześnie rano a kolejny w porze
obiadowej.
A tu się okazuje, że w
mieście mniejszym niż moje osiedle (2 razy mniej mieszkańców), działa genialnie
prosperująca komunikacja miejska. Przystanki są w takich odległościach, że
zawsze są blisko. Autobusy jeżdżą w każde potrzebne miejsce, a jak nie to na
pewno jest dogodna przesiadka.
Minusem. Dla mnie
szczególnie istotnym jest to, iż w autobusach nie wyświetla się kolejny
przystanek. Do tego przyzwyczaiło mnie Trójmiasto. Nawet jeśli nie wiedziałam
gdzie wysiąść to napis na tablicy mnie o tym informował. Nie ma tutaj tak. Nie
zdaje się nawet liczenie przystanków ponieważ większość jest na żądanie.
W związku z tym ostatnią podróż w nieznane miejsce odbyłam z gps w komórce.
Pasażerów lubiących
jeździć na gapę informuję iż lepiej niech zaopatrzą się w dobre buty do
spacerów. Bilet zakupuje się u kierowcy, a gdy ma się miesięczny czy inny to i
tak trzeba ustawić się kolejce i odmeldować przy pierwszych drzwiach.
Moje ulubione miejsce to
na pierwszym piętrze przy przednim oknie. Wydaje się wtedy, że bus pędzi niczym
struś pędziwiatr, że przechylony jest niczym krzywa wieża w Pizie, oraz że
kierowca za dużo w GTA grał, bo na bank za chwile kogoś strąci z chodnika.
Oczywiście nic takiego nie ma miejsca, a moja wybujała wyobraźnia na czas
podróży, zdecydowanie powinna przejść w tryb OFF.
Własna Osobista widzi to inaczej. Twierdzi, że czuje się jak w pierwszym rzędzie w kinie. Widzi poruszające się obrazy, poruszające się krzesła i tylko popcornu brakuje.






Fajne te autobusy mimo iż mają ten jeden dość duży feler. Ale z drugiej strony gdzie Ty byś chciała zainstalować taka tablicę? Zaslonilaby Wam widok i " ekran kinowy" ;-) - Asia
OdpowiedzUsuń