czwartek, 13 września 2012

Edinburgh


Pogoda absolutnie nie nastraja do czegokolwiek. Ale przybywając do Szkocji, podpisałam na granicy regulamin oraz warunki uczestnictwa i napisane tam było, że za nic w świecie nie wolno narzekać tutaj na pogodę. Jej zmienność jest uwarunkowana klimatycznie, a marudzenie nie jest odpowiednim zaklęciem by nagle zrobiło się pięknie, słonecznie i ciepło.
Wobec tego z uśmiechem na twarzy oraz gorącą kawą (kolejną już) w moim Własnym Osobistym ulubionym kubku oraz pod ciepłym kocem (w Szkocką kratę oczywiście) prezentacja kolejnej dawki zdjęć.

Witaj Edynburgu (Edinburghu jak kto woli)!

Pomysł na wycieczkę był taki, że wsiadamy w zwiedzający autobus i podziwiamy miasto z górnego piętra, podniecamy się widokami i robimy tysiące zdjęć. Jak się okazało w trakcie jazdy, ręce trochę skostniały, a zrobienie dobrego zdjęcia w ruchu z trzęsącymi się rękoma nie należy do najłatwiejszych zadań, zwłaszcza wtedy gdy jakaś mała blondynka (Własna Osobista) zwija się w kulkę na kolanach.
Po dość dużej selekcji pozostało dosłownie kilka ujęć, które nadają się do publikacji.


Scot Monument. Znak rozpoznawczy. Kiedy pytałam się znajomych jak trafić do....To zawsze mówili, że albo na prawo albo na lewo od tego monumentu:) 
Można wejść prawie na szczyt i podziwiać panoramę. Do pokonania tylko ok 300 schodków...Dałoby się zrobić, gdyby nie morderczy wzrok Własnych Osobistych.


 Nie wiem czy to zdjęcie oddaje to co czułam stojąc w tym miejscu. Ale po wyjściu z dworca ma się wrażenie, że jest się w wielkiej dziurze. Nie, nie to że brzydko, brudno i patologicznie. Tylko takiej prawdziwej dziurze, w jej środku i do wszystkiego trzeba podnosić głowę. Zadzierać nosa znaczy się.



Każda ławka w parku posiada dedykację. Znalazłam takie również poza centrum.





Sprawca podróży. Jest to jeden z 3 autobusów które można wybrać. Każdy oferuje inną trasę. Na miejscu żywy przewodnik z poczuciem humoru a nie tam jakiś automat czytający wikipedię.



W tle zamek. I to w koło niego była nasz trasa. Podobno niedokończony, budowany od jakiś tam set lat. A ja myślałam, że tak to tylko autostrady w Polsce się buduje.



Wejście do budynku. Na jednej z głównych ulic. Co więcej blisko znajdują się prywatne ogrody. W CENTRUM miasta. Widział coś gdzieś ktoś takiego w trójmieście lub innej mniejszej lub większej mieścinie? Dosłownie 5 kroków od dworca.





Uwielbiam. No po prostu uwielbiam mężczyzn w Kiltach. Choć Własny Osobisty powiedział, że nigdy w życiu by nie założył. A szkoda....



Zderzenie dwóch światów. Stare i nowe w jednym otoczeniu. W wielu miejscach często da się to zauważyć. Za każdym razem robi to na mnie ogromne wrażenie.


 Kolejna część Edinburgha nastąpi niebawem:):)


3 komentarze:

  1. Swietne zdjecia miasta, ktore darze duzym sentymentem, bo spedzilam w nim 4 swietne lata jako studentka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super opisujesz!
    Betti_175

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia są śliczne

    OdpowiedzUsuń